Wzorce myślenia foto
felietony

Wzorce myślenia

Wszy­scy posia­da­my wzor­ce myśle­nia, któ­rych mamy więk­szą, bądź mniej­szą świa­do­mość. Nie zawsze wie­my, że może­my je zmieniać.

Czy kie­dy­kol­wiek zasta­na­wia­łeś się skąd bio­rą się myśli w Two­jej gło­wie? Jeśli dobrze się zasta­no­wisz, to nagle prze­ko­nasz się, że więk­szość z nich dzia­ła auto­ma­tycz­nie na zasa­dzie sko­ja­rzeń, któ­re poja­wia­ją się na bazie doświad­czeń i naszych reak­cji na te doświad­cze­nia. Brzmi to niby skom­pli­ko­wa­nie, ale w rezul­ta­cie to bajecz­nie pro­ste. Reagu­jąc na okre­ślo­ne bodź­ce, "uczy­my się" jak postę­po­wać, gdy wystąpią.

Są ludzie, któ­rzy nie boją się zmian, a przy­naj­mniej nic po nich nie widać. Nauczy­li się reago­wać w spo­sób pro­ak­tyw­ny, trak­tu­jąc nowość jak wyzwa­nie, z któ­rym mają sobie pora­dzić. Są też ludzie prze­ra­że­ni zmia­na­mi. Ich auto­ma­tycz­nym wzor­cem myśle­nia jest para­li­żu­ją­cy strach przed nowym, bo nowe zna­czy nie­pew­ne, nie­prze­wi­dy­wal­ne, niestabilne.

W któ­rej gru­pie jesteś? Ja waham się nie­raz mię­dzy jed­ną a dru­gą, z prze­wa­gą stra­chu przed jutrem. Swój wzo­rzec ukształ­to­wa­łem na bazie zapo­bie­gli­wo­ści. Zawsze chcia­łem decy­do­wać w spo­sób bez­piecz­ny, dają­cy pew­ność, że będzie dobrze i sta­bil­nie. Takie podej­ście nie sprzy­ja wycho­dze­niu naprze­ciw przy­go­dzie i przyj­mo­wa­niu jej z każ­dą kon­se­kwen­cją. Zasta­na­wia­łem się nie­raz, co powo­du­je, że mam takie par­cie na bez­pie­czeń­stwo i zro­zu­mia­łem, że takie wzor­ce ukształ­to­wa­ły moje doświad­cze­nia. Nie chcę dać się skrzyw­dzić, wcho­dzić z uśmie­chem w pasz­czę lwa, a życie trak­to­wać jak cho­ro­bę, któ­ra koń­czy się śmier­cią. Dziś uczę się myśleć inaczej.

Mój wzo­rzec myśle­nia sku­pił się na poczu­ciu kon­tro­li. Kto nie chce go mieć, niech pod­nie­sie rękę do góry (są tacy?). Więk­szość z nas potrze­bu­je wie­dzieć jak będzie, przy­go­to­wać na róż­ne sce­na­riu­sze, ale osta­tecz­nie życie pisze zupeł­nie inne. Nie zna­czy to, że mamy kom­plet­nie puścić wodze, bo to by nie mia­ło sen­su. War­to jed­nak, aby­śmy zda­wa­li sobie spra­wę, że nie na wszyst­ko mamy wpływ.

I tu wróć­my do wzor­ców. Jak radzisz sobie z bra­kiem poczu­cia kon­tro­li? Nie zawsze będziesz kró­lem życia, któ­ry pocią­ga­jąc za sznur­ki jest w sta­nie doko­nać wszyst­kie­go, co sobie zamie­rzył. Co wte­dy robisz? Czy przy­pad­kiem nie docho­dzi do Cie­bie jak nie­wie­le zna­czysz, że jesteś we Wszech­świe­cie małą dro­bin­ką, któ­ra sili się na wal­kę z rze­czy­wi­sto­ścią? Nie­pew­ność przy­szło­ści zabi­ja Two­ją sta­bil­ność. Po pro­stu nie wiesz jak będzie i jedy­ne, co możesz zro­bić to pogo­dzić się z tym, co przy­nie­sie los.

Bar­dzo czę­sto bun­to­wa­łem się wobec bez­sil­no­ści. Nie­na­wi­dzi­łem tego sta­nu i nadal go nie lubię. Mój wzo­rzec myśle­nia, któ­ry zako­do­wa­łem sobie w gło­wie to nie­zgo­da na zasta­ny stan rze­czy. Usil­nie wal­czy­łem pró­bu­jąc zmie­niać rze­czy­wi­stość, bo uzna­wa­łem to za naj­lep­sze, co mogę zro­bić. Taki spo­sób wyda­je się pra­wi­dło­wy, ale jest też pułap­ką, a dziś wyda­je mi się nie­wła­ści­wą dro­gą. Dla­cze­go? Bo na wal­kę z wia­tra­ka­mi zuży­wa się dużo ener­gii, któ­ra jest parą wysy­ła­ną w gwizdek.

Zro­zu­mia­łem, że jedy­ne na co mam wpływ w bez­sil­no­ści to myśli. Nie kupu­ję tych wszyst­kich porad­ni­ko­wych haseł - nastaw się pozy­tyw­nie, a wszyst­ko się zmie­ni. Nie prze­czę, że to waż­ne, ale samym nasta­wie­niem nie­wie­le zdzia­ła­my. Myśli są klu­czem, a dokład­niej - połą­cze­nia myślo­we, któ­re powsta­ją na zasa­dzie skojarzeń.

Jeśli posta­rasz się dojść skąd dana myśl pocho­dzi, a poja­wia się w gło­wie auto­ma­tycz­nie na bazie Two­ich prze­żyć, zro­zu­miesz, że masz na nią wpływ. Świa­do­mość to potęż­na i nie­bez­piecz­na broń, bo dzia­ła jak miecz obo­siecz­ny, ale daje ogrom­ną wła­dzę. Nad nikim i niczym, tyl­ko nad sobą. Rozu­mie­jąc skąd dana myśl się wzię­ła, co spo­wo­do­wa­ło, że do niej dosze­dłeś, dasz sobie moż­li­wość doko­nać zmia­ny lub przy­naj­mniej omi­nię­cia przy­czyn jej powsta­wa­nia. I tu zaczy­na się cała zaba­wa z samym sobą. Oka­zu­je się, że możesz dużo zmie­nić lub nauczyć się nie wpa­dać w spi­ra­lę nie­chcia­nych sko­ja­rzeń. Zwy­czaj­nie zmie­nić siebie.

Pra­ca ze sobą wyma­ga wysił­ku. Trud­no wpły­wać na wzor­ce myśle­nia, ale mając świa­do­mość, że są wyuczo­ne daje­my sobie szan­sę na grun­tow­ną meta­mor­fo­zę. Czy to nie wiel­kie szczę­ście móc zmie­niać w sobie to, co nam się nie podo­ba? Ja w to wie­rzę i trak­tu­ję jak wyzwa­nie. W ciszy ostat­nie­go roku uświa­do­mi­łem sobie jak wie­le przede mną pra­cy i choć nie wiem jak będzie, to... mogę zmie­nić swój spo­sób myśle­nia o przy­szło­ści: że zwy­czaj­nie przyj­dzie, bez wzglę­du na to, czy mi się spodoba.

  • Kasia

    W moim wypad­ku cho­dzi o akcep­ta­cje cho­ro­by, kie­dy prze­sta­lam pytac dla­cze­go ja? i zdo­la­lam zaak­cep­to­wac stan fak­tycz­ny zro­zu­mia­lam, ze moge albo zro­bic z wla­sne­go zycia pie­klo dla sie­bie i dla innych kto­rych kocham albo zaak­cep­to­wac sytu­acje i w zale­zno­sci od mozli­wo­sci naj­piek­niej prze­zyc wla­sne zycie. Nie skla­nia mnie to do waria­cji aby szyb­ko prze­zyc szyb­ko, nato­miast do zatrzy­ma­nia sie i do mysli ze tu i teraz ja two­rze prze­szlosc moich dzie­ci i wnu­kow. Ich dzie­cin­stwo. Chce byc jego cze­scia i w podej­mo­wa­niu decy­zji w tej chwi­li zwra­cam bar­dzo uwa­ge na uczu­cia, na prze­ka­zy­wa­nie milo­sci woko­lo i igno­ro­wa­nie malost­ko­wo­sci nie istot­nej. Szko­da cza­su na zwa­dy na spo­ry bo one do nicze­go nie pro­wa­dza. Nie mowie ze cza­sa­mi nie jest trud­no jest i to bar­dzo. Wazne dla mnie jest spo­sob mysle­nia aby nie pla­kac nie roz­pa­czac ze juz cze­gos nie moze­my ze mamy ogra­ni­cze­nia no bo po co? Ja z kaz­dym dniem cele­bru­je wszyst­ko como­ge cze­go moge byc cze­scia i to spra­wia mi nie­sa­mo­wi­te zado­wo­le­nie. Bylam inna oso­ba ukie­run­ko­wa­na przez rodzi­ne, sro­do­wi­sko i reli­gie. Poprzez pra­ce nad soba i kon­tro­le wla­snych mysli sor­to­wa­nie ich, prze­sie­wa­nie ich jak zia­re­nek pia­sku i nauka nie tyl­ko pozy­tyw­ne­go mysle­nia ale nauka akcep­ta­cji i doko­ny­wa­nia wybo­row na dal­sze dni. Pozdra­wiam serdecznie.

    • Damian

      Pozo­sta­je mi tyl­ko pogra­tu­lo­wać podej­ścia, zmian wzor­ców i życzyć dal­szych sukcesów 🙂