Owoce
kultura polecajki

Wszystkie blogi nasze są

Jest taki dzień, 31 sierp­nia, kie­dy wie­lu blo­ge­rów mówi o innych blo­ge­rach. Dzień blo­gów, #Blog­Day. To dobry moment, abym rów­nież ja pole­cił kil­ku.

Ponoć pierw­szym blo­ge­rem był Doogie How­ser, seria­lo­wy mega­mózg medy­cy­ny, któ­ry codzien­nie zapi­sy­wał na kom­pie swo­je prze­my­śle­nia. Nie­ste­ty, naj­star­sze dino­zau­ry nawet nie pamię­ta­ją, kto to był ten Doogie, tak jak nikt z nas nie koja­rzy Ada­ma z raju, bo go nigdy nie widział. Nie­mniej mamy te nasze blo­gi. Mamy ich nawet cały wysyp. Dużo, nie zna­czy, że dobrze, ale nie ma się co cze­piać, gdy cią­gle trwa­ją - te już lek­ko pod­sta­rza­łe, jak i nowe miej­sca. Tam czy­tel­nik spo­ty­ka się z piszą­cym "jak z kum­plem" i dla­te­go czę­sto wpa­da na poga­du­chy.

Ja się już blo­gos­fe­rą odchły­sną­łem. Dziś pra­wie nie czy­tam blo­gów, a jak się już jakiś zda­rza, to musi być wyjąt­ko­wy. O uwa­gę czy­tel­ni­ka bije się tak wie­lu, że tyl­ko nie­licz­nym uda się zro­bić wię­cej niż pierw­sze dobre wra­że­nie. Tych moich nie­licz­nych chcę zapre­zen­to­wać.

tattwa, czyli Magda Stępień

Jeśli ktoś pisze think­sty­lo­wo w pol­skiej blo­gos­fe­rze, to na pew­no jest to Mag­da. W jej barw­nych tek­stach pły­nę i gonię te chwi­le, któ­re ona zamy­ka w sło­wa. Nie­waż­ne o czym pisze, zawsze pisze bar­dzo dobrze. Pozna­li­śmy się na samym począt­ku mojej przy­go­dy z blo­gos­fe­rą i wie­le innych wspa­nia­łych inter­ne­to­wych pomni­ków mnie znu­dzi­ło. Mag­da nigdy. Zosta­ła, bo z nią jest jak z dobrym radiow­cem - mógł­by recy­to­wać książ­kę tele­fo­nicz­ną, a i tak będziesz z chę­cią poły­kać to, co mówi. O czym jest blog Mag­dy? A bo ja wiem? 🙂 Ja u niej znaj­du­ję wszyst­ko, co mi potrze­ba do szczę­ścia - felie­to­ny, kul­tu­rę w róż­nych posta­ciach, mind­fuc­ki i przede wszyst­kim życio­we roz­ter­ki żywej oso­by, cho­dzą­cej po tej samej zie­mi. Dodat­ko­wo tat­twa uwiel­bia kon­fron­ta­cje, nie­agre­syw­ne, ale kon­kret­ne. Mag­da nie powie­la sche­ma­tów, idzie swo­ją uni­kal­ną ścież­ką i jest po pro­stu sobą, bez retu­szu. To w jej blo­gu jest naj­pięk­niej­sze.

tat­twa jest tutaj: http://tattwa.pl

Króliczek Doświadczalny, czyli Joanna

W pisa­niu Joan­ny pory­wa­ła mnie zawsze tema­ty­ka: rela­cje z oto­cze­niem i ze sobą. Kró­li­czek ma jakąś taką wła­ści­wość, że pisze na tema­ty, któ­re aku­rat wte­dy nur­tu­ją, kie­dy... ona o nich pisze (a może mi się tyl­ko tak wyda­je?! Magia!). W każ­dym razie Kró­li­czek pisze mądrze, co jak powszech­nie wia­do­mo, jest w cenie. Za dobre tek­sty pła­cę w walu­cie naj­lep­szej dla blo­ge­ra - komen­ta­rza­mi, zwłasz­cza że Joan­na ma w zwy­cza­ju odpi­sy­wać i roz­ma­wiać ze swo­imi czy­tel­ni­ka­mi (!). We wpi­sach Kró­licz­ka jest też spo­ro wie­dzy nauko­wej, prze­my­ca­nej niby ukrad­kiem, przy budo­wa­niu wnio­sków, któ­rych wydźwięk choć poważ­ny, to jest uję­ty w taki luź­ny, bar­dzo bli­ski zwy­czaj­nym ludziom spo­sób. Joan­na zbli­ża się do czy­tel­ni­ka, gdy mówi jego języ­kiem o spra­wach nie­ko­niecz­nie łatwych. Lubię to.

Kró­li­czek jest tutaj: http://www.kroliczekdoswiadczalny.pl/

Pod Naporem, czyli Jacek Napora

Z Jac­kiem to jest tak, że się trze­ba okre­ślić. Miłość albo nie­na­wiść. Akcep­ta­cja albo iro­nia i pobła­ża­nie. Obser­wu­ję jego róż­ne dzia­ła­nia w inter­ne­cie, gdy roz­po­czął znę­cać się nad kinem zaraz po sean­sach wraz z Dawi­dem Adam­kiem, w ramach kana­łu Sfil­mo­wa­ni. To był wspa­nia­ły duet, któ­ry nie­daw­no się roz­padł i mniej wię­cej w tym samym cza­sie Jacek zaczął pisać swo­je­go blo­ga. Moim zda­niem to takie jego cacusz­ko. Miej­sce na wypo­le­ro­wa­ne tek­sty, na któ­re nie może pozwo­lić sobie tam, w życiu. Zaką­tek, w któ­rym czu­je się dobrze i swoj­sko, gdzie zapa­la papie­ro­sa i patrzy jak żar nie­bez­piecz­nie przy­bli­ża się do fil­tra. Ups... Zaczy­nam Jac­ko­wać 🙂 Tek­sty Napo­ry są inne, poetyc­kie, melan­cho­lij­ne, gdzie oprócz tre­ści, bar­dzo liczy się for­ma.

Pisz Jac­ku, pisz czę­ściej.

Pod Napo­rem jest tutaj: http://podnaporem.pl/

Jerzy Sosnowski, czyli Jerzy Sosnowski

Pana Jerze­go słu­cha­łem w Trój­ce. Wyjąt­ko­wy czło­wiek, świet­ne tema­ty, pro­fe­sjo­na­lizm i wraż­li­wość, któ­rej nie stra­cił z wie­kiem i doświad­cze­niem. Wia­do­mo prze­cież jakim bagnem jest śro­do­wi­sko dzien­ni­ka­rzy, a mam wra­że­nie, że Pana Jerze­go nie wcią­gnę­ło ono do tego stop­nia, że stra­cił kon­takt z rze­czy­wi­sto­ścią.

Pan Sosnow­ski pisze blo­ga, ale nazy­wa go "stro­ną domo­wą". Na samym począt­ku inter­ne­tów, gdy blo­gi jesz­cze nawet pod stół nie wcho­dzi­ły na sto­ją­co, tak się nazy­wa­ło miej­sca na pry­wa­tę. Ot, krop­ka. Pry­wa­ta Pana Jerze­go jest smacz­ną stra­wą dla czy­tel­ni­ka, w któ­rej głów­nym skład­ni­kiem jest zdro­wy roz­są­dek. Myśle­nie prze­cież ma przy­szłość.

Stro­na domo­wa Jerze­go Sosnow­skie­go jest tutaj: http://www.jerzysosnowski.pl/

użyj wyobraźni, czyli Bartek z Kartek

Śmiesz­no tu i absur­dal­nie nie­raz. Bar­tek sypie z ręka­wa opo­wie­ścia­mi, któ­re jak mnie­mam, są przy­naj­mniej w poło­wie praw­dzi­we. Nawet jeśli nie, to zde­cy­do­wa­nie wyobraź­nia auto­ra robi tu swo­je. Żon­gler­ka sło­wem, w któ­rej nie rażą nawet "kur­wy" i inne "chu­je". Trze­ba umieć, sza­cu­ne­czek, Panie Bart­ku. Nie jestem w sta­nie dodać nic mądre­go, bo wysia­dam przy tek­stach z UW.

użyj wyobraź­ni jest tutaj: http://uzyjwyobrazni.com/


To by było na tyle. Jest jesz­cze kil­ka (popu­lar­nych) blo­gów, na któ­re zaglą­dam incy­den­tal­nie, ale te powyż­sze trud­niej zna­leźć, a szko­da, żeby cze­ka­ły na odkry­cie nie­przy­zwo­icie za dłu­go. Jed­no zauwa­ży­łem two­rząc tę listę i obser­wu­jąc blo­gos­fe­rę nie­co z boku. Bra­ku­je mi dobrych, męskich blo­gów.

Męskich, czy­li pisa­nych przez męż­czyzn. Na razie blo­gos­fe­ra jest kobie­tą, a gdy szu­kam jakie­goś sen­sow­nie piszą­ce­go face­ta, czu­ję się jak na pla­nie Sek­smi­sji. Więk­szość zna­le­zio­nych jakaś taka zna­tu­ra­li­zo­wa­na i zlaj­fstaj­lo­wa­na. Jak­bym miał wska­zać win­ne­go, powie­dział­bym, że to przez Komin­ka, bo wyzna­czył nie­bez­piecz­ny trend, w któ­ry łatwo się wpi­sać, zatra­ca­jąc swój natu­ral­ny sznyt. Ale nie każ­dy zna Komin­ka, nie każ­dy sie­dzi w blo­gos­fe­rze, nie każ­dy musi to rozu­mieć.

Za to każ­dy uży­wa Google, więc życzę dziś Tobie, Czy­tel­ni­ku, abyś zawsze tra­fiał w war­to­ścio­we miej­sca w sie­ci. Prze­waż­nie two­rzą je war­to­ścio­wi ludzie.