Stary samochód do naprawy
thinkstyle urywki

Urywki #4: Za szybko, za wściekle

Eska­luj, bo ASAP. Jutro umie­ra już dziś, więc wszyst­ko musi być na wczo­raj. Tro­chę wol­niej.

Przy­sia­dam cza­sem na ław­ce i patrzę na nasz świat. Mia­sto jest jak jed­no wiel­kie mro­wi­sko, w któ­rym każ­da pra­co­wi­ta mrów­ka codzien­nie bie­gnie do pra­cy, a póź­niej nosi na ple­cach cię­żar nale­żą­cych się jej jak psu buda - stre­sów. W kół­ko, przez tydzień. Week­end, week­en­dzik, pią­tek, pią­tu­nio i jest szczę­ście, że moż­na odpo­cząć. Jak wia­do­mo - week­en­dy potra­fią być bar­dziej męczą­ce, niż nie­je­den tydzień pra­cy, więc na ponie­dzia­łek pra­co­wi­ta mrów­ka cze­ka wręcz z utę­sk­nie­niem, by znów rzu­cić się w wir zajęć.

Tydzień mija za tygo­dniem, kwia­ty rosną, kwia­ty więd­ną, są tru­skaw­ki, póź­niej bób i w koń­cu - jesien­ne jabł­ka. 365 dni w roku goni­my. Szyb­ko, bo szyb­ko to zna­czy, że dużo. Wście­kle, bo wście­kle to zna­czy, że nam zale­ży. Sku­tecz­ni i umę­cze­ni swo­ją sku­tecz­no­ścią, zatro­ska­ni o swo­je zdro­wie i cią­gle szu­ka­ją­cy pro­stych szczęść, pośród naglą­cych ter­mi­nów i spraw na śmierć i życie - zabi­ja­my się na raty.

Nie wiem, czy jestem pra­co­wi­tą mrów­ką. Lubię wpa­dać w ten twór­czy szał, w któ­rym cią­gle po raz przed­ostat­ni udo­wad­niam sobie, że mogę cią­gle lepiej i efek­tyw­niej. Jak z pale­niem papie­ro­sów - chcesz rzu­cić, ale idziesz na tego "jesz­cze tyl­ko jed­ne­go".

Moż­na i szyb­ko, i wście­kle. Moż­na, bo co komu do tego. Mnie nie jest wszyst­ko ryba i myślę, że war­to tro­chę zwol­nić, a wście­kłość w dąże­niu do celu - zamie­nić na poszu­ka­nie sen­su. Kra­jo­braz pod­czas jaz­dy będzie wyraź­niej­szy (może wresz­cie zoba­czę, kto mi macha na sto­pa) i gdzie tyl­ko by popro­wa­dził GPS - znaj­dę coś dla sie­bie.

Róż­nie usta­wia­my te swo­je życio­we cele, gdy cią­gle prze­cież cho­dzi o dro­gę. Przy­po­mi­nam sobie o tym co rano. Wsta­ję tro­chę wol­niej i żyję bar­dziej z sen­sem. Przy­naj­mniej tak się czu­ję, gdy jadę sobie tak zwy­czaj­nie dalej. Chy­ba jestem za sta­ry na pośpiech.