Pitstop
urywki

Urywki #2: Samotność

Zawsze kie­dy czu­łem się samot­ny, z pomo­cą przy­cho­dzi­ła muzy­ka. Słu­chaw­ki, mały świat zamknię­ty mię­dzy usza­mi i ja.

Moż­na być samym i nie czuć się samot­nym. Zawsze prze­by­wa­łem wśród ludzi, nawet ich lubię, ale... Jak ja nie­na­wi­dzę moje­go "ale". Czę­sto znaj­dę coś, co mnie dener­wu­je i emo­cje bio­rą górę. Tra­cę kon­tro­lę i czu­ję się nie­zro­zu­mia­ny, wyob­co­wa­ny, samot­ny. Potwor­ny to czas, któ­ry od lat uczę się prze­ży­wać, a im star­szy, tym czu­ję się głup­szy.

Samot­ność jest sta­nem umy­słu - tak sobie tłu­ma­czę. Ile w tym praw­dy? Nie potra­fię odpo­wie­dzieć, a takie roz­wa­ża­nia mno­żą się i mno­żą. W ogó­le to zabił­bym się pyta­nia­mi, gdy­bym mógł, bo moja samot­ność to taki jeden wiel­ki pytaj­nik. Prze­ży­wam ją zawsze, gdy świat jest za trud­ny do zro­zu­mie­nia, a zło­te rady i czu­łe wspar­cie naj­bliż­szych przy­no­si wię­cej wąt­pli­wo­ści niż pew­no­ści.

Naj­lep­szym roz­wią­za­niem jest wejść w samot­ność. Pozwo­lić sobie się w niej uto­pić. Nie myśleć, prze­ży­wać. Nic na siłę, nic na jutro, nic "bo trze­ba". Prze­brnąć z prą­dem na brzeg, ale co pozo­sta­je, jeśli ina­czej się nie da?

Samot­ność jest dla ludzi. W tłu­mie. Robię pit­stop, żeby poje­chać dalej.

Wciąż mam słu­chaw­ki na uszach i śpie­wam Oddział Zamknię­ty.

Samot­ny wśród ludzi, 
Któ­rzy myślą: "On nigdy nie jest sam".
Chce się wyrzu­cić, życie nudzi. 
Trzy­ma mnie tyl­ko to, że jesteś gdzieś tam.