Polska flaga
felietony kultura zjawiska

Co się stało z polskim patriotyzmem?

Atmos­fe­ra Euro 2016. Ja kibi­cu­ję Pol­sce, bo czu­ję, że war­to, a sko­ro bia­ło-czer­wo­ni wyska­ku­ją już nawet z lodów­ki, poroz­ma­wiaj­my o patrio­ty­zmie.

Na począt­ku ustal­my jed­no. Czu­ję się patrio­tą, choć tak do koń­ca nie wiem co dziś zna­czy sło­wo patrio­tyzm. Odmie­nio­no je już przez tyle przy­pad­ków, że trud­no poła­pać się, czy lepiej zadać sobie pyta­nie w dopeł­nia­czu "komu? cze­mu?" ono potrzeb­ne, czy może pozo­stać w woła­czu "o!" i krzy­czeć ze sztan­da­ra­mi. Ostat­nio jeden ze zna­jo­mych powie­dział, że on rów­nież czu­je się patrio­tą, bo cho­dzi na patrio­tycz­ne mar­sze, świę­tu­je 11 listo­pa­da i inne waż­ne daty. I w sumie, jak­by tak spoj­rzeć na tę kla­sycz­nie rozu­mia­ną for­mę patrio­ty­zmu, gdy wal­ki zbroj­nej nie ma - to sza­cu­nek dla sym­bo­li i histo­rii moż­na uznać za prze­jaw miło­ści do Ojczy­zny. I wszyst­ko się zga­dza, tyl­ko mnie tu nie­co bra­ku­je.

Nowoczesny patriotyzm

Mam taką przy­pa­dłość, że lubię teo­rie spi­sko­we. Odbie­ram je jako pewien rodzaj fan­ta­sty­ki, któ­ra może się zda­rzyć, nie musi, a kusi, by uznać ją za praw­do­po­dob­ną. Więk­szość wyna­laz­ków zaczy­na­ło się od marzeń i nie­praw­do­po­dob­nych opo­wie­ści w książ­kach.

Na nowo­cze­sny patrio­tyzm też mam teo­rię. Nie jest ani wyszu­ka­na, ani oczy­wi­sta, ale praw­do­po­dob­na.

Jeste­śmy w sta­nie cią­głej woj­ny i nie zga­dzam się z tym, że mamy wol­ność. Codzien­nie uczest­ni­czy­my w nie­zli­czo­nych bitwach infor­ma­cyj­nych, inte­lek­tu­al­nych i eko­no­micz­nych. Te pierw­sze są naj­gor­sze, bo nawet naj­bar­dziej szczwa­ne­go lisa potra­fią wywieść w pole. Jeste­śmy zala­ni infor­ma­cją i jak­by z zało­że­nia już - mamy nie wyra­biać w prze­twa­rza­niu, bo nikt nie jest w sta­nie wiecz­nie nadą­żać, mieć sze­ro­ką per­spek­ty­wę, odbie­rać, nada­wać, inter­pre­to­wać. Jed­na sen­sa­cja nie skoń­czy dźwię­czeć w uszach, poja­wia się już kolej­na. Prze­cież moż­na osza­leć!

Wal­ki inte­lek­tu­al­ne w głów­nej mie­rze roz­bi­ja­ją się o naszą inte­li­gen­cję i poczu­cie war­to­ści. Im czu­je­my się mniej inte­li­gent­ni, tym łatwiej nami ste­ro­wać. Wie­rzy­my w nie­omyl­ność osą­du dzien­ni­ka­rzy, poli­ty­ków, księ­ży, jed­nym sło­wem - inte­lek­tu­ali­stów i usta­wia­my się w któ­rymś z sze­re­gów. "On ma rację, zga­dzam się!" - tyle wystar­czy, by zwol­nić się z samo­dziel­nej ana­li­zy i oddać we wła­da­nie cha­ry­zma­tycz­nym auto­ry­te­tom. W bitwach inte­lek­tu­al­nych naj­czę­ściej nie­świa­do­mie odda­je­my wal­ko­we­ra.

Eko­no­mia, to już ostat­nie pole bitwy. Wymie­niam na koń­cu, choć wyda­wa­ło­by się, że powi­nie­nem pochy­lić się nad nim jako pierw­szym. W jakimś sen­sie wal­ki na polu eko­no­mii są roz­sze­rze­niem walk inte­lek­tu­al­nych, bo w głów­nej mie­rze roz­cho­dzi się o racjo­na­lizm w postrze­ga­niu pie­nią­dza. Są żela­zne praw­dy, któ­re potwier­dza­ją się przez lata, a żeby je poznać wystar­czy czy­sta mate­ma­ty­ka, sta­ty­sty­ka, logi­ka. Tyl­ko trze­ba chcieć i sta­wać się mena­dże­rem eko­no­mii w codzien­nym życiu, a jak wia­do­mo - mena­dżer naj­pierw dużo pla­nu­je i prze­my­śli­wa, póź­niej sku­tecz­nie dzia­ła i przez to ma moż­li­wie mało pro­ble­mów. I o to się bije­my.

Fanatyzm w czasach pokoju

Patrio­tyzm zawsze koja­rzył mi się z wal­ką o swo­je. O swo­ją rodzi­nę, zie­mię, god­ność. W uję­ciu wojen­nym - to odda­wa­nie jed­ne­go życia za wie­le żyć, total­ne poświę­ce­nie z miło­ści. Dzi­siaj zesta­wie­nie sło­wa patrio­tyzm ze sło­wem miłość brzmi zgrzy­tli­wie. Sły­sza­łem nawet teo­rię, że nacjo­na­lizm jest bar­dzo bli­ski patrio­ty­zmo­wi i wycho­dząc z takie­go klu­cza, sło­wem bliż­szym miło­ści do ojczy­zny sta­je się nie­na­wiść.

Miłość i nie­na­wiść to uczu­cia rów­nie sil­ne i nie­bez­piecz­ne, jeśli się im odda bez resz­ty. Ich wyna­tu­rze­niem jest fana­tyzm pro­wa­dzi do dra­ma­tów, zawsze i wszę­dzie. Na nasze nie­szczę­ście, spo­ty­ka­my takich fana­ty­ków na uli­cach, w domach, w pra­cy. Oni nie rozu­mie­ją isto­ty patrio­ty­zmu, a jego archa­icz­ne for­my (jak choć­by wal­ka zbroj­na) pró­bu­ją prze­nieść na aktu­al­ną rze­czy­wi­stość, w któ­rej panu­je względ­ny pokój. To się prze­cież nie może udać bez ofiar.

Wierzę w rozsądek

Może jestem naiw­ny, ale cią­gle wie­rzę w ludzi. Mam wiel­ką nadzie­ję, że patrio­tyzm nie będzie utoż­sa­mia­ny z wal­ką, poza tą eko­no­micz­ną, inte­lek­tu­al­ną i infor­ma­cyj­ną. Ducha rywa­li­za­cji w dro­dze "po swo­je" poka­zu­je Euro 2016. To atak, obro­na, ale i fair play, sza­cu­nek, duma z dobrej gry. Na obu poło­wach jest 11 walecz­nych, któ­rzy nie chcą oddać pola. Na try­bu­nach są tysią­ce gar­deł, któ­re wspie­ra­ją tych wybra­nych z całe­go kra­ju 11 wspa­nia­łych. To współ­cze­sne igrzy­ska, wal­ki gla­dia­to­rów, któ­re odby­wa­ją się w spo­sób bez­kr­wa­wy i na zdro­wych zasa­dach. I to mi się podo­ba.

Nie jestem prze­ko­na­ny, że moja pró­ba zmie­rze­nia się z tema­tem nowo­cze­sne­go patrio­ty­zmu spo­tka się ze zro­zu­mie­niem. Wiem jed­nak, cze­go nie chcę. Nie podo­ba mi się emi­to­wa­nie w tele­wi­zji publicz­nej (któ­rą chce się prze­ro­bić na "naro­do­wą") filmu"Krzyżacy" w cza­sie meczu Pol­ska-Niem­cy. Nie rozu­miem pomy­słu poru­sza­nia tema­tu Woły­nia w cza­sie meczu Pol­ska-Ukra­ina. Poza moim zasię­giem jest Stu­dio Yayo i dwóch star­szych panów, któ­rzy już zapo­mnie­li, że nie są śmiesz­ni, a jedy­nym kogo ośmie­sza­ją jest widz.

Te przy­kła­dy to nic inne­go jak hybry­da woj­ny eko­no­micz­nej, inte­lek­tu­al­nej i infor­ma­cyj­nej. Ktoś pła­ci za te "żar­ty", ktoś się "bawi" widzem jak mario­net­ką i osta­tecz­nie ktoś poza Pol­ską otrzy­mu­je jasny sygnał, że nie jeste­śmy poważ­ni.

Sta­ram się być nowo­cze­snym patrio­tą. Nie noszę codzien­nie bia­ło czer­wo­nej koszul­ki, ale na mecz chęt­nie zakła­dam. Nie daję sobie wci­skać kitu, któ­re­go źró­dłem są wszel­kie indok­try­na­cje i fana­tycz­ne wizje. Pła­cę podat­ki, nie zabi­jam, nie krad­nę. Pró­bu­ję nor­mal­nie żyć i nie szko­dzić innym. Gdy­by wybu­chła woj­na, pew­nie poszedł­bym w kama­sze, choć był­by ze mnie żoł­nierz mier­ny, ale wier­ny. Na dziś, czas poko­ju, wolę zro­bić wszyst­ko, aby nigdy nic nie wybu­chło.

Myśle­nie w koń­cu ma przy­szłość.