Szklaneczka
thinkstyle

Pan Smutek, Pani Radość i szklanka

Czy ktoś uwierzyłby, gdybym powiedział mu, że smutek to normalny stan? Wątpię. Na szczęście Pan S. nie jest gościem permanentnym, niemniej jakoś tak się zawsze składa, że jak siadam do pisania, to powodem są smutki, które skłaniają do przemyśleń. A najczęściej piszę, gdy intensywnie myślę.

Zanurzam się w tych swoich smutkach. Taplam jak świnka w błotku i nic na to nie poradzę, że chyba nawet to lubię. W smutku przychodzą najlepsze pozytywne pomysły, dostarczające moc do wychodzenia z marazmu. W smutku zauważamy rzeczy, zjawiska, innych ludzi, których nie widzielibyśmy w innej sytuacji. W ogóle Pan S. to jest spoko gość, nieustannie niedoceniany, bo głośniejsza i bardziej zauważalna jest Pani Radość.

Paweł i Gaweł

Gdzieś w każdym z nas mieszka taki Paweł i Gaweł. Paweł do racjonalny gość, zawsze przygotowany, logicznie myślący, zimny typ bez uczuć. Ma linijkę, zegarek i arkusz kalkulacyjny. Terminarz też. Gaweł to uczuciowy typ, który chętnie pobujałby w obłokach, zdobywał świat i marzył nieosiągalne. Paweł jest krótkowidzem. Umie liczyć i mierzyć, ale ani krzty w nim romantyzmu, bo co nie da się objąć w ramki, jest nieistotne i nie warto się tym zajmować. Gaweł jest dalekowidzem. Wizjoner, który sięga tam, gdzie wzrok nie sięga. Kiepsko idzie mu z planowaniem, bo jak tu planować skoro z ludzkich planów to się Pan Bóg najgłośniej śmieje.

I mieszkają sobie ze sobą, Paweł i Gaweł, pod jednym dachem, na osobnych piętrach. Fredro się nie mylił - wolnoć Tomku w swoim domku. Paweł z Gawłem muszą ze sobą żyć, ale tak jakby obok siebie.

Szklanka

Znacie to powiedzenie, że szklanka może być w połowie pusta i pełna. W tym samym czasie, skubana. Głupia to sprawa, bo nawet szklanka potrafi dzielić ludzi. Na optymistów i pesymistów. Jak tu się czuć, gdy człowieka zaczyna określać szklanka. A rozbijcież ją, ludzie!

Paweł pomyśli, że może się skaleczyć i trzeba kupić nową. Gaweł, że rozbita szklanka to początek czegoś nowego, wyzbywania się ograniczeń, czysta emocja. A szklanka? Rozbije się, to się rozbije. Nie człowiek jest dla szklanki, a szklanka dla człowieka.

Pan S. i Pani R.

Optymistycznie rzecz biorąc, to pesymizm jest spoko. Pesymiści z optymistami poszukują się i mimo, że się nie rozumieją, to potrzebują jak ta przeklęta szklanka wody. By pić. Pani Radość pilnuje, żeby Pan Smutek nie padł z wycieńczenia, a Pan Smutek dba, by Pani Radość nie uderzyła za mocno głową w sufit, gdy skacze.

Może ta szklanka nie jest taka głupia? Byle nie dzieliła, byle nie służyła do szufladkowania, byle pozwalała na burzę w sobie i nie widziała w tym nic zdrożnego.

A rozbijcież ją, ludzie!